Szary zwykły

niedziela, 15 listopada 2009

A jednak ktoś to złapał.

To było latem Asi imienino-urodziny. Jak usiedliśmy na pieczarze do stołu to około 2 pod wpływem % zachciało nam się wyjść na imprezkę. Trafiliśmy na plażę PD no i imprezka tak się spodobała, że około 4 z Wiehem wskoczyliśmy do basenu :). A jak się wczoraj okazało Dani pstryknął nam fotkę.

sobota, 7 listopada 2009

A to Ci niespodzianka

Wczoraj Radziol miał wskoczyć na pieczarę poskładać coś na imprezkę. Wpadł ale z gościem którego nikt się raczej nie spodziewał.

No i zamiast składania na imprezkę była mała popijawka.

wtorek, 3 listopada 2009

Czekali czekali i się doczekali

No wiem wiem. Dawno nie pisałem i już nie mam nawet jak się tłumaczyć. Za to dziś piszę :P. Właśnie odwiedził mnie listonosz i odebrałem paczuszkę na którą czekaliśmy.
19:00, 27.11.2009, ASTRA Kulturhaus, Berlin, koncert ulubionej kapeli z Nowej Zelandii czyli Fat Freddy's Drop.
Mieli być na Heńku ale jak wiadomo nie było i najlepsze jest to, że nadal nikt nie wyjaśnił dlaczego.
Na razie jedziemy w czwórkę bo reszta śmiałków wymiękła.

poniedziałek, 2 listopada 2009

Halloween w rytmie chłop chłopu

Na dzień przed świętem Zmarłych jest Halloween które u nas już się chyba też zadomowiło. Byliśmy z Asią w Koninie. Wieczorkiem jak wiadomo trzeba było się gdzieś wybić. Odwiedziliśmy Konińską Klinikę Artystyczną, gdyż doszły nas słuchy, że jest tam jakaś batelka rymowa. Więc ok czemu nie. W końcu to klimaty naszej młodości (ja tam jeszcze się czuję młodo choć wielu już narzeka).
Na dzień dobry od właścicielki dowiedzieliśmy się, że nie ma już miejsca więc nie wejdziemy. Spaliliśmy fajeczkę i okazało się, że kilka osób opuściło lokal więc wbijamy.

W środku.

Masa małolatów. Spoko. Też byliśmy małolatami jak chodziliśmy na tego typu imprezy. Ale bez przesady większość to jeszcze dzieciaki. Nawet przy barku nie było kolejki mimo, że sala pękała w szwach. Po prostu nikt o zdrowych zmysłach nie sprzeda dziecku piwa.

Za naszej kadencji takie pojedynki wyglądały raczej jak zabawa słowem i pokazy umiejętności i odbywały się raczej przy okazji koncertu. Spodziewałem się, że będzie to raczej przekrzykiwanie się małolatów niż inteligentne przechwałki ale miałem nadzieję, że znajdę tam jakąś perełkę. Nic z tych rzeczy. Zwykłe okładanie się błotem. Bez pomysłu, bez polotu, bez przyszłości. Teksty typu wypierdalaj cienki chuju, jesteś fletem, ciągnij itp. U wszystkich "rymujących" występowała tendencja do nadużywania znaków interpunkcyjnych w postaci słowa kurwa.
Staliśmy w Wiwaczem i Kapuchą w kąciku i ręce nam opadały coraz niżej aż w końcu wyszliśmy zniesmaczeni.
Więc podsumowując nie nazwał bym tego hip hop'em a chłop chłopem bo pierwsze moje skojarzenie było z wsią.
Mam nadzieję, że nadchodząca rocznica Wielkopolskiego b-boy'ingu będzie miała wysoki poziom. Choć w sumie czasy się zmieniają więc może być różnie.

sobota, 24 października 2009

Nareszcie dotarli

No troszkę czasu to zajęło ale w końcu nas odwiedzili. Rodzina Skrobiszów zawitała do pieczary. Było fajnie, było miło ale za mało czasu, żeby dobrze pogadać :/. Lenka już nie taka malutka zasuwa po chacie jak szalona.


sobota, 26 września 2009

Sportowa sobota


Po wernisażu Bachana przyjechaliśmy na pieczarę. Posiedzieliśmy, pojedliśmy, popiliśmy. A następnego dnia była piękna pogoda więc postanowiliśmy to wykorzystać.

sobota, 5 września 2009

Stare winka ? Na pieczarze ? To nie mogło się udać

Mój kochany papcio przywiózł z niemieckich podbojów kilka win, które kupił na flohmarkt'cie. No do nam się dostały w prezencie dwa winka. Jedno z wytrawne z 1987 i drugie półsłodkie 1979 czyli w sumie starsze ode mnie. No więc na pieczarze gdzie wina są ogólnie lubiane zbyt długo się nie utrzymały. Ogólnie za półsłodkim nie przepadam ale to myło wyśmienite. To wytrawne też było dobre ale półsłodkie zdecydowanie wygrało tą rywalizację.