Najlepszego dla Marcinów, których znam :).
Gerber, Skrobi, Manin, Marcello, Majo, Bobas wszystkiego najlepszego :).
Na nowej chacie zrobiliśmy imprezkę rodzinną nie bagatela 18 osobową. Faken szit wiecie ile trzeba się nad taką ekipą napracować? Uff masakara. Biegania od groma. Ale dobrze było. Z Papciem obróciłem dwa winka i troszkę łiskacza i gites ciach bajera. Przy okazji dowiedziałem się, że Krawczyk siedzi w Anglii, Gerber w Holandii, Aga jedzie do Szwecji, a Ewelina jest w Szwecji. No to się znowu ekipa rozjechała.
Pozdro joł.
wtorek, 11 listopada 2008
piątek, 7 listopada 2008
I znowu brak wpisów
Ano obiecanki cacanki. Obiecuję sobie, że usiądę i popiszę ale jakoś znowu nie widzę perspektyw. Źródło padło więc i siedziba. Musieliśmy na szybko szukać siedziby, a że akurat Wiehosław szukał chaty wynajęliśmy chatkę i przenieśliśmy się na suchy las. Ci sza spokój. Fajnie jest. Teraz mieszkamy na Pieczarkowej :). Ogólnie osiedle Grzybowe hehe. Póki co nie mamy neta. Lecimy na sieci z telefonów ale jest tak wolna, że nie chce mi się odpalać nic oprócz tego co muszę.
sobota, 11 października 2008
Ahhh jak miło
Jak przyjemnie patrzy się jak nasza reprezentacja wygrywa z tak dobrym przeciwnikiem jakim są Czechy. Dawno nie widziałem tak dobrze grającej naszej reprezentacji. Brawo Błaszczyk, brawo Brożek, brawo Boruc, brawo Polska.
Aż miło się patrzy jak nasi tak grają.
Aż miło się patrzy jak nasi tak grają.
niedziela, 6 lipca 2008
No i nie ma łomegi
Uhhh ciężko się to opisuje po raz kolejny ale opiszę.
W piątek jechaliśmy na Openera. Asia, Dani, Poli i ja. Fajnie się jechało wszyscy dobre humorki, wiadomo jechaliśmy na imprezkę. W wiosce Wąsosz jechaliśmy swoim pasem i z przeciwnego pasa gość, który próbował skręcić w lewo, wjechał czerwonym golfem III prościutko pod naszą Omeszkę. Hamulec trach , ciemno kupa dymu poducha na twarzy ... shiza. Pamiętam, że nie mogłem wyjść z samochodu bo wpadliśmy w rów i moje i Daniego drzwi były zablokowane. Otworzyłem szybę wyskoczyłem tutaj mój film się urwał na jakąś minutę. Z relacji Asi wiem, że wyciągałem ją z jakimś kolesiem z samochodu. Jak już ją wyciągnęliśmy to mam gdzieś przebłysk że widziałem jak Dani wychodzi przez szybę. Dani chyba z jakimś kolesiem wyciągnęli Poliego. Poli jako jedyny z nas jechał bez pasów, pewnie dlatego ucierpiał najbardziej. Zaraz była straż i pogotowie chwilkę potem. Pamiętam, że latałem od Asi do Poliego i Daniego i od omegi do golfa, ale co i jak to nie wiem. Pamiętam też słowa Asi jak ją wyciągaliśmy "Gdzie jest kurwa tech chuj co prowadził to auto". Zabrali nas do szpitala w Szubine przebadali, Asię i Polasa prześwietlili bo czuli plecy. Asię wzięli na obserwację u mnie i u Daniego nic nie znaleźli. Poliego zabrali do Bydgoszczy na tomograf bo lekarz dopatrzył się pęknięcia kręgu. W Bydgoszczy potraktowali go tak, że szkoda gadać. "Ma pan pęknięty kręg lędźwiowy. Panie to błahostka my Pana nie przyjmiemy". Nie wierzyłem jak to Poli przez telefon mówił. Na szpital w Szubinie nie możemy narzekać. Mimo że u Asi nic poważnego nie znaleźli zatrzymali ją na obserwację. Nam dali kanciapkę w której mogliśmy przenocować ( pielęgniarka: Panowie tylko po cichu bo tak nie możemy robić ). Fakt, że łóżko było malutkie ale chociaż nas nie spławiali.
W sumie nic poważnego nam się nie stało. Asia ma obite plecy, Poli ma złamany kręg lędźwiowy ale to ponoć nic strasznego ( chodzi porusza się tyle że ból jest na pewno nie miły )i rozciętą powiekę. Ogólnie wszyscy mamy pełno siniaków, obić i zadrapań. No i czujemy odciski pasów.
Z całej sytuacji niesamowicie zachowali się świadkowie wypadku. Pomagali, gasili samochody, dzwonili gdzie trzeba. Straż też zachowała się jak należy. Przy poszkodowanych zaraz po przyjeździe było po strażaku. Pytali się co i jak badali rozmawiali uspakajali. Byli na prawdę pomocni. Pogotowie przyjechało też szybko i też robili swoje. Nawet helikopter był. Na nasze szczęście był potrzebny tylko tym z golfa. Policja to nieporozumienie biegali tam bardziej bezradni niż my. Nie wiedzieli w ogóle kto poszkodowany a kto tylko pomaga interesowało ich tylko zapełnienie notesików. Mnie przesłuchiwało chyba ze 3 razy każdy z osobna. Policjantka nie potrafiła włączyć alkomatu żeby mnie zbadać. W trakcie jak go uruchamiała zdążyłem podejść ze 3 razy do Asi i ze 2 razy do Poliego żeby się zapytać czy wszystko ok. Jak jej się w końcu udało oczywiście miałem 0,0.
Oczywiście Bogu dzięki, że skończyło się to dla nas tak jak się skończyło. Ci z golfa mięli gorzej. Ponoć jeden w stanie ciężkim. A trzech się wyliże.
Uratowała nas Omega, poduszki i dobre hamulce.
Szkoda tylko samochodu bo był fajny :(. Dwa tygodnie jazdy :( i dupa fura skasowana.
Bydgoska policja

W piątek jechaliśmy na Openera. Asia, Dani, Poli i ja. Fajnie się jechało wszyscy dobre humorki, wiadomo jechaliśmy na imprezkę. W wiosce Wąsosz jechaliśmy swoim pasem i z przeciwnego pasa gość, który próbował skręcić w lewo, wjechał czerwonym golfem III prościutko pod naszą Omeszkę. Hamulec trach , ciemno kupa dymu poducha na twarzy ... shiza. Pamiętam, że nie mogłem wyjść z samochodu bo wpadliśmy w rów i moje i Daniego drzwi były zablokowane. Otworzyłem szybę wyskoczyłem tutaj mój film się urwał na jakąś minutę. Z relacji Asi wiem, że wyciągałem ją z jakimś kolesiem z samochodu. Jak już ją wyciągnęliśmy to mam gdzieś przebłysk że widziałem jak Dani wychodzi przez szybę. Dani chyba z jakimś kolesiem wyciągnęli Poliego. Poli jako jedyny z nas jechał bez pasów, pewnie dlatego ucierpiał najbardziej. Zaraz była straż i pogotowie chwilkę potem. Pamiętam, że latałem od Asi do Poliego i Daniego i od omegi do golfa, ale co i jak to nie wiem. Pamiętam też słowa Asi jak ją wyciągaliśmy "Gdzie jest kurwa tech chuj co prowadził to auto". Zabrali nas do szpitala w Szubine przebadali, Asię i Polasa prześwietlili bo czuli plecy. Asię wzięli na obserwację u mnie i u Daniego nic nie znaleźli. Poliego zabrali do Bydgoszczy na tomograf bo lekarz dopatrzył się pęknięcia kręgu. W Bydgoszczy potraktowali go tak, że szkoda gadać. "Ma pan pęknięty kręg lędźwiowy. Panie to błahostka my Pana nie przyjmiemy". Nie wierzyłem jak to Poli przez telefon mówił. Na szpital w Szubinie nie możemy narzekać. Mimo że u Asi nic poważnego nie znaleźli zatrzymali ją na obserwację. Nam dali kanciapkę w której mogliśmy przenocować ( pielęgniarka: Panowie tylko po cichu bo tak nie możemy robić ). Fakt, że łóżko było malutkie ale chociaż nas nie spławiali.
W sumie nic poważnego nam się nie stało. Asia ma obite plecy, Poli ma złamany kręg lędźwiowy ale to ponoć nic strasznego ( chodzi porusza się tyle że ból jest na pewno nie miły )i rozciętą powiekę. Ogólnie wszyscy mamy pełno siniaków, obić i zadrapań. No i czujemy odciski pasów.
Z całej sytuacji niesamowicie zachowali się świadkowie wypadku. Pomagali, gasili samochody, dzwonili gdzie trzeba. Straż też zachowała się jak należy. Przy poszkodowanych zaraz po przyjeździe było po strażaku. Pytali się co i jak badali rozmawiali uspakajali. Byli na prawdę pomocni. Pogotowie przyjechało też szybko i też robili swoje. Nawet helikopter był. Na nasze szczęście był potrzebny tylko tym z golfa. Policja to nieporozumienie biegali tam bardziej bezradni niż my. Nie wiedzieli w ogóle kto poszkodowany a kto tylko pomaga interesowało ich tylko zapełnienie notesików. Mnie przesłuchiwało chyba ze 3 razy każdy z osobna. Policjantka nie potrafiła włączyć alkomatu żeby mnie zbadać. W trakcie jak go uruchamiała zdążyłem podejść ze 3 razy do Asi i ze 2 razy do Poliego żeby się zapytać czy wszystko ok. Jak jej się w końcu udało oczywiście miałem 0,0.
Oczywiście Bogu dzięki, że skończyło się to dla nas tak jak się skończyło. Ci z golfa mięli gorzej. Ponoć jeden w stanie ciężkim. A trzech się wyliże.
Uratowała nas Omega, poduszki i dobre hamulce.
Szkoda tylko samochodu bo był fajny :(. Dwa tygodnie jazdy :( i dupa fura skasowana.
Bydgoska policja

czwartek, 3 lipca 2008
Ale skwar :)
Kuba , Bartek bez obrazy :). Kurna ale dziś jest gorąco godzina raptem 10 a tu 27 stopni w cieniu. Oby taka pogoda była w weekend odwiedzimy nasze polskie morze. No i na heinekena wskoczymy.
wtorek, 1 lipca 2008
A to Ci niespodzianka
No to mi się papa uhahała jak zobaczyłem reklamę CLMF Po raz pierwszy w Polsce wystąpi chyba najbardziej imprezowa kobitka MISSY ELLIOTT. Już mnie tam bardziej ciągnie niż na heineken'a. Mam nadzieję, że uda się tam pojechać i posłuchać ją jak się prezentuje na żywo :).
Subskrybuj:
Posty (Atom)
