Szary zwykły

wtorek, 29 grudnia 2009

Święta, Święta .... cz.3

Obudziliśmy się coś koło 12. Asia niestety nie czuła się na siłach jeszcze wstać więc odpoczywaliśmy do jakiejś 13 oglądając jakiś idiotyczny film z Joey'em z przyjaciół.
Jak już mamuśka stwierdziła, że o tej porze za późno na śniadanie więc zaczniemy od obiadu i zaczęła podgrzewać świąteczne potrawy. Asia poczuła jeszcze mocniejsze uderzenia wczorajszej Salsy i trzeba było się ewakuować na świeże powietrze. Wskoczyliśmy więc do Artura i Agi po samochód (dzięki za szybki ratunek :) ) i wróciliśmy na obiad. Potem jeszcze szybkie obskoczenie rodzinek i zawijaliśmy się do Poznania na imieniny Radka i Daniego choć ten drugi niestety nie dał rady dotrzeć.
Do Radka pojechałem sam bo Asia musiała odpocząć po świątecznych wojażach. Posiedzieliśmy miło spędziliśmy czas ja już nawet nie miałem za bardzo ochoty pić i bardzo szybko się zawinąłem. Jeszcze zamotanie z taksówką, która czekała na mnie a ja na nią. Jak się zorientowałem to z zakręcenia zostawiałem 1,5l coli centralnie na środku chodnika. Po tym wszystkim wróciłem do domu spokojnie odpocząć ale jak siadłem przy pleju to posiedziałem też do jakiejś 4.

To to by było na tyle z naszych świąt 2009.

Fajnie było spotkaliśmy wielu dawno nie widzianych znajomków. Bracia Sypki, Cypis, Kropa, Ziora pozdrówki.

Jak się ogarnę to coś powrzucam ale na razie trzeba troszkę po pracować. A to w perspektywie Sylwka cieniutko idzie.
//
Tu też coś wygrzebawszy.




Święta, Święta .... cz.2

I Święto też nie było lekkie. Szybko z rana na śniadanie do Marty potem szybkie odwiedziny u Asi Babci. Dalej 18 Tobiasza. Ufff znowu pełni i jeszcze bardziej zmęczenia. Jeszcze szybka wbitka do moich rodziców. Chwila oddechu i wskoczyliśmy do Artura i Agi. Pogadaliśmy popiliśmy i ten teges no i można było iść na wieczór Salsy do Kliniki. Dużo piwa fajne Kubańskie brzmienia i bębny. Zabalowaliśmy jeszcze dłużej niż we Wigilię. W drodze do domy odwiedziliśmy jeszcze Musztardę gdzie już się dobiliśmy. Więc w domu byliśmy coś koło 4:30 a może później już nawet nie jestem w stanie stwierdzić.

Święta, Święta .... cz.1

Święta zaczęliśmy już w środę wieczorem. Usiedliśmy do świątecznego piwka i do 3 graliśmy w CoD. O 7 trzeba było wstać bo na 11 już w Koninie fryzjer umówiony (oczywiście Asi ja to się nawet nie czeszę).
Przez cały dzień szukałem chwili żeby się przespać ale się nie udało. Potem jedna wigilia u Asi kolejna u mnie i ... no i co i już miałem dość. Pełny brzuch, zmęczenie a szkoda gadać. A to dopiero pierwszy dzień i to nie koniec. Pojechaliśmy do Żółwika i Moniki. Gdzie oczywiście byłem zbyt mało asertywny żeby odmówić %. Ale co się uśmialiśmy to nasze. Wróciliśmy nad ranem.

Fotek nie wrzucam bo nie chcę mi się obrabiać. Wrzucę jakoś potem.
//
W końcu coś odgrzebałem jak zwiędnięty szczypior z dna lodówki.




piątek, 4 grudnia 2009

Ziemia Mikołaja Kopernika czyli piernikland

Ehehe Kopernikus daje radę. Chodzimy po tym rynku a tu taki fajny bonus. "Kraina Piwa" coś w sam raz dla nas. Jak tak teraz patrzę na mój opity brzuchol to śmiało mogę stwierdzić, że mam geny Henia i jestem piwoszem. Knajpę szczerze polecamy. Zajebisty barman, zna się na browcach i potrafi doradzić. Jak ktoś ma ochotę na standard typu Lech, Żywiec czy Warka to tu tego nie znajdzie. Czyli udało się nam trafić do pubu takiego jak Wiesiuniuniu(jakby powiedziała Lilu) trafił w Łodzi. Same inne piwa z różnych stron Polski i Europy. Mały przytulny lokal bardzo oblegany. Przy barku czekaliśmy na miejsce bo nie było gdzie siedzieć. Rynek Nowomiejski gorąco polecam.






czwartek, 3 grudnia 2009

Fat Freddy TV

Kto ma ochotę pooglądać klipy i filmiki ekipy Fat Freddy's Drop polecem http://www.fatfreddysdrop.tv/