Jak już mamuśka stwierdziła, że o tej porze za późno na śniadanie więc zaczniemy od obiadu i zaczęła podgrzewać świąteczne potrawy. Asia poczuła jeszcze mocniejsze uderzenia wczorajszej Salsy i trzeba było się ewakuować na świeże powietrze. Wskoczyliśmy więc do Artura i Agi po samochód (dzięki za szybki ratunek :) ) i wróciliśmy na obiad. Potem jeszcze szybkie obskoczenie rodzinek i zawijaliśmy się do Poznania na imieniny Radka i Daniego choć ten drugi niestety nie dał rady dotrzeć.
Do Radka pojechałem sam bo Asia musiała odpocząć po świątecznych wojażach. Posiedzieliśmy miło spędziliśmy czas ja już nawet nie miałem za bardzo ochoty pić i bardzo szybko się zawinąłem. Jeszcze zamotanie z taksówką, która czekała na mnie a ja na nią. Jak się zorientowałem to z zakręcenia zostawiałem 1,5l coli centralnie na środku chodnika. Po tym wszystkim wróciłem do domu spokojnie odpocząć ale jak siadłem przy pleju to posiedziałem też do jakiejś 4.
To to by było na tyle z naszych świąt 2009.
Fajnie było spotkaliśmy wielu dawno nie widzianych znajomków. Bracia Sypki, Cypis, Kropa, Ziora pozdrówki.
Jak się ogarnę to coś powrzucam ale na razie trzeba troszkę po pracować. A to w perspektywie Sylwka cieniutko idzie.
//
Tu też coś wygrzebawszy.



5 komentarzy:
eradeo.blogspot.com widział czy szyszkin nie widział?
Nie wiesz co napisac? To chociaz fotke jakas wrzuc.
leni się autor tego bloga:) nie szanuje czytelników swych:)
Fakju kurna madafaka. Muszę jakoś odpoczywać od zwierzątka. Cały dzień siedzę przy tym pierdzielonym lapsie i co. I potem wolę usiąść do mw2.
i ponownie zrobił back up ze zdjęciami. jak być na bieżąco z Twoim blogiem kiedy Ty wstecz wrzuty rabotajesz he?? kiedy idziemy pograć w kosza? pompkę do piłki masz? Tuna ma?
Prześlij komentarz