wtorek, 29 grudnia 2009
Święta, Święta .... cz.2
I Święto też nie było lekkie. Szybko z rana na śniadanie do Marty potem szybkie odwiedziny u Asi Babci. Dalej 18 Tobiasza. Ufff znowu pełni i jeszcze bardziej zmęczenia. Jeszcze szybka wbitka do moich rodziców. Chwila oddechu i wskoczyliśmy do Artura i Agi. Pogadaliśmy popiliśmy i ten teges no i można było iść na wieczór Salsy do Kliniki. Dużo piwa fajne Kubańskie brzmienia i bębny. Zabalowaliśmy jeszcze dłużej niż we Wigilię. W drodze do domy odwiedziliśmy jeszcze Musztardę gdzie już się dobiliśmy. Więc w domu byliśmy coś koło 4:30 a może później już nawet nie jestem w stanie stwierdzić.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz