Szary zwykły

wtorek, 29 grudnia 2009

Święta, Święta .... cz.1

Święta zaczęliśmy już w środę wieczorem. Usiedliśmy do świątecznego piwka i do 3 graliśmy w CoD. O 7 trzeba było wstać bo na 11 już w Koninie fryzjer umówiony (oczywiście Asi ja to się nawet nie czeszę).
Przez cały dzień szukałem chwili żeby się przespać ale się nie udało. Potem jedna wigilia u Asi kolejna u mnie i ... no i co i już miałem dość. Pełny brzuch, zmęczenie a szkoda gadać. A to dopiero pierwszy dzień i to nie koniec. Pojechaliśmy do Żółwika i Moniki. Gdzie oczywiście byłem zbyt mało asertywny żeby odmówić %. Ale co się uśmialiśmy to nasze. Wróciliśmy nad ranem.

Fotek nie wrzucam bo nie chcę mi się obrabiać. Wrzucę jakoś potem.
//
W końcu coś odgrzebałem jak zwiędnięty szczypior z dna lodówki.




Brak komentarzy: