Szary zwykły

wtorek, 25 marca 2008

Wyborowa sierra na kubanie zakrapiana łiskaczem :P

Na piłce nieźle się poobijałem no ale trenować trzeba, na ma lekko RED BOX tuż tuż a my już na bank gramy. Póki co problem to nazwa dla drużyny.
Po piłce szybko zawinąłem się do Konina na święta Wielkanocne. Przed spotkaniem z kochaną rodzinką wpadło jeszcze spotkanko z niesforną niereformowalną paczką :). Zapowiadało się nie lekko no i nie lekko było. U Bachana na Topazowej zebrała się mała chłopska ekipka na męski bełkot przy mocnym trunku. Jak się okazało przy miksie trunków, no bo jak inaczej nazwać tekilkę popijaną wyborową a na dokładkę ruda łycha. Do tego wszystkiego Kubańskie cygara które zamulają bańkę. Dobrze było spotkać starego druha ze szkoły średniej Michała vel Strzałę. Szybkostrzelne kielichy szybciutko nas upoiły i posłały spać. Kilka pstryków poniżej.
 

 

 

 
 

 

 

 

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Oj działo się działo. Przy sprzątaniu następnego dnia znalazłem butelek trochę: 0,7 wyborowa, 0,7 tequila, 0,7 jameson whiskey, 0,5 jacka i ruum się także skończył. Frekwencja wśród cygar także nie była zbyt duża. No to było wielkanocne jajoooooo he he. pozdro Chlopaku

Anonimowy pisze...

DOBRZE WIDZIEĆ ZNANE MORDY. A STRZAŁY TO JUŻ NIE WIDZIAŁEM LAT KILKA

Anonimowy pisze...

Ojjj %%%... zalane pyski ALLLELLLUJA !!! widac dobra parapetowa byla szkoda ze mnie tam nie bylo bo pomogl bym wam w drinkowaniu POZDRO z N.Y.C

Szyszkin blog pisze...

No nie mów, że Keba tu wskoczył :)